Rozdz. 3

Rozdział 3

Nieoczekiwane spotkanie

8,2 tys.

28

Spotkali się przypadkiem — a może nie — w jedynej kawiarni w miasteczku, która przetrwała ostatnią dekadę. "Pod Lipą" wyglądała dokładnie tak samo jak dziesięć lat temu. Te same drewniane stoliki, ta sama maszyna do kawy, która parskała i bulgotała jak stary lokomotyw.

Julia siedziała przy oknie, kiedy Marcin wszedł. Pr‌‍​‌‌‍⁠‍‌‍⁠⁠‌‍⁠‍‌⁠‍‌‌‍⁠‌‌‍⁠⁠‌⁠‌‌‌⁠​⁠zez ułamek sekundy rozważała ucieczkę tylnym wyjściem, ale było za późno — już ją zobaczył.

— Mogę? — zapytał, wskazując wolne krzesło naprzeciwko.

Kiwnęła głową. Usiadł. Cisza między nimi była gęsta jak miód — słodka i dusząca jednocześnie.

— Jak ojciec? — zapytał w końcu.

— Lepiej niż się spodziewałam. Lekarze mówią, że to kwe‌‍​‌‌‍⁠‍‌‍⁠⁠‌‍⁠‍‌⁠‍‌‌‍⁠‌‌‍⁠⁠‌⁠‌‌‌⁠​⁠stia rehabilitacji. — Zawiesiła głos. — Zostanę na jakiś czas.

Marcin pokiwał głową, obracając w palcach filiżankę kawy.

— To dobrze. On za tobą tęsknił. Wszyscy...

Nie dokończył. Nie musiał.

— Marcin, ja... — zaczęła.

— Nie musisz nic tłumaczyć — przerwał jej łagodnie. — To było dawno. Byliśmy młodzi.

— Byliśmy głupi — poprawiła go z lekkim uśmiechem.

— To też.

Po raz pierwszy od dziesięciu lat zaśmiali się razem. I choć był to krótki, niepewny śmiech, Julia poczuła, jak coś w niej pęka — mur, który budowała tak starannie przez całe lata.

Maria Nowak