Rozdz. 2

Rozdział 2

Stare wspomnienia

9,8 tys.

32

Marcin nie spał całą noc. Leżał w ciemności swojego mieszkania nad piekarnią — tej samej, którą prowadził jego ojciec, a teraz on — i wpatrywał się w sufit, próbując zrozumieć, dlaczego widok Julii wywołał w nim taki zamęt.

Dziesięć lat. Tyle czasu powinno wystarczyć, żeby zapomnieć. I zapomniał — przynajmniej t‌‍​‌‌‍⁠‍‌‍⁠⁠‌‍⁠‍‌⁠‍‌‌‍⁠‌‌‍⁠⁠‌⁠‌‌‌⁠​⁠ak sobie powtarzał. Ułożył sobie życie. Miał piekarnię, dom, ciszę, która z początku bolała, a potem stała się towarzyszką.

Ale jedno spojrzenie tych zielonych oczu i wszystko wróciło. Letnie wieczory nad stawem. Śmiech, który niósł się między drzewami. Obietnice, które składali sobie nawzajem, nie wiedząc jeszcze, jak kruche mogą być słowa.

Wstał pr‌‍​‌‌‍⁠‍‌‍⁠⁠‌‍⁠‍‌⁠‍‌‌‍⁠‌‌‍⁠⁠‌⁠‌‌‌⁠​⁠zed świtem, jak zawsze, i zszedł do piekarni. Mąka, woda, drożdże, sól. Chleb nie potrzebował wyjaśnień ani przeprosin. Chleb był prosty i uczciwy — w przeciwieństwie do ludzi.

O siódmej otworzył drzwi. Pierwszą klientką była pani Halina.

— Słyszałam, że Julia Wiśniewska wróciła — powiedziała, zanim jeszcze zamówiła swoje dwa kajzerki.

W małym miast‌‍​‌‌‍⁠‍‌‍⁠⁠‌‍⁠‍‌⁠‍‌‌‍⁠‌‌‍⁠⁠‌⁠‌‌‌⁠​⁠eczku nic nie pozostawało tajemnicą dłużej niż jeden wieczór.

— Tak, widziałem ją wczoraj — odpowiedział, starając się mówić obojętnym tonem.

Pani Halina uśmiechnęła się tym swoim uśmiechem, który mówił "wiem więcej, niż mówisz" i wyszła z pieczywem pod pachą.

Maria Nowak
Następny